Lifestyle,  Motywacja,  Porady

Zamieszkanie z partnerem/partnerką – Kiedy? Po co? Jak uniknąć kłótni?

Witam was bardzo serdecznie. W dzisiejszym wpisie chciałabym porozmawiać z wami trochę na temat tego kiedy powinno się zamieszkać z naszym partnerem, czy jest jakiś odpowiedni moment, próg czasowy, jak uniknąć kłótni w związku, jak pogodzić nasze przyzwyczajenia itd.

Jakiś czas temu, podczas spotkania ze znajomymi wyszła pewna rozmowa. Wyglądało to tak:

A: Właśnie jutro jadę do Maćka, zostanę na noc, a jutro on przyjedzie do mnie.

B: Po co wy się tak męczycie? Po 3 latach razem moglibyście już razem zamieszkać. Byłoby wam wygodniej i zaoszczędzilibyście na czynszu. I tak ciągle do siebie jeździcie.

A: Nie, to za wcześnie, co Ty. Może za dwa-trzy lata… A może po ślubie, zaręczynach.

B: Daj spokój, po co czekać aż tyle?

A: Nie wiem, po prostu nie czujemy, że jesteśmy gotowi, żeby już teraz razem zamieszkać.

Kiedy razem zamieszkac?

Słuchajcie, moim zdaniem przede wszystkim nie nam jest oceniać, czy dana para jest na takim etapie związku, że powinna razem zamieszkać, zaręczyć się, pobrać… To kwestia tylko i wyłącznie tej dwójki osób.

Nie ma żadnej reguły, która mówiłaby, że, np. po 2 latach związku przychodzi pora i wypadałoby razem zamieszkać. Wiem, że kiedyś panowały takie przesądy, przekonania, że należy ze sobą zamieszkać dopiero po ślubie. Jednak ludzie w przeszłości, tzn jeszcze kilkanaście lat temu (a niektórzy nadal), mieli dość ograniczony sposób myślenia. Skupiali się głównie na tym co pomyśli o ich decyzjach sąsiad/sąsiadka. Obecnie jesteśmy na pewno bardziej świadomi, otwarci na różne możliwości i skupiamy się bardziej na sobie.

Odnośnie przekonania, że można mieszkać ze sobą wyłącznie po ślubie. Ustosunkuję się do tego, jako osoba wierząca, którą jestem. Otóż wiele osób, które myślą w ten sposób są w błędzie. Już tłumaczę. Samo mieszkanie z partnerem/partnerką nie jest grzechem. Grzechem jest jakakolwiek aktywność seksualna przed ślubem. Jednak oczywiście ludzie zwykli twierdzić, że mieszkanie razem na pewno kusi do jakiejś formy zbliżenia, więc zaczęli ogłaszać wszem i wobec, że mieszkanie z partnerem przed ślubem jest beee. Totalna bzdura. Ja nie będę się tutaj odnosić do tego co kto robi w swoim domu i w swoich sypialniach. Natomiast chcę wam powiedzieć, że jeśli należycie do osób, lub wasi bliscy należą do osób, które kultywują takie właśnie przekonanie, to najwyższa pora, aby was/ich oświecić. Ja w dzisiejszym wpisie nie skupiam się na czyimkolwiek życiu seksualnym, a jedynie na samej kwestii mieszkania z partnerem.

Wracając do kwestii tego, kiedy jest odpowiedni moment, aby podjąć ten duży krok i zamieszkać razem. Każdy związek jest inny, każdy ma inne cele, pragnienia, sposób okazywania uczuć, tryb życia. Taka decyzja zależy od wielu czynników, ale chcę wam powiedzieć o najważniejszych argumentach przemawiających za tym, że jesteście gotowi, aby razem zamieszkać.

  • Jesteście zaręczeni
  • Myślicie o sobie poważnie i planujecie wspólną przyszłość
  • Znacie się na wylot
  • Spędzacie ze sobą większość czasu/Często nocujecie u siebie
  • Jesteście już jakiś czas w związku i czujecie, że nadszedł moment na jakiś kolejny krok

Według mnie jeśli możecie podpisać się pod którymkolwiek z powyższych podpunktów – śmiało możecie spróbować razem zamieszkać. Pamiętajmy, że to nie musi być wcale decyzja na całe życie. To pewnego rodzaju test, niekonieczne zamierzony, bo czasami, np. sytuacja finansowa zmusza nas do wspólnego zamieszkania. Jednak ja jestem zdania, że niezależnie od tego, czy będzie nam się niesamowicie razem mieszkało, czy okaże się to totalną klapą, jeśli jesteśmy w poważnym związku, myślimy o sobie w kategoriach: mąż-żona to musimy się liczyć z tym, że prędzej czy później taki moment nastąpi. I nawet jeśli porwiemy się na głębokie wody zbyt wcześnie to najgorsze co może się stać to po prostu będzie nam ciężko się dogadać, może będziemy się kłócić więcej niż normalnie. Zamieszkanie razem nie spowoduje tego, że wasz związek się rozpadnie lub mu to zaszkodzi. Możecie jedynie zyskać, bo mieszkając razem uczymy się siebie wzajemnie, swoich nawyków i przyzwyczajeń.

Obie strony muszą tego chcieć

Najważniejsze jest to, żebyście chcieli razem zamieszkać. Może wystąpić też taka sytuacja, że któreś z was nie czuje się  najlepiej z myślą o wspólnym zamieszkaniu i uważa, że nie jest gotowy/a. W takiej sytuacji nie możemy naciskać, każdy dojrzewa do tych spraw w swoim tempie. Pamiętajcie, że jeśli partner nie chce jeszcze z wami zamieszkać, nie oznacza, że was nie kocha lub nie myśli o was poważnie. Dla niektórych z nas po prostu jest to poważniejszy krok niż dla innych i trudniej jest podjąć taką decyzję.

Wszystkie okoliczności wymienione przeze mnie powyżej odnoszą się TYLKO I WYŁĄCZNIE do sytuacji, kiedy obie strony w związku myślą o tym i wyrażają taką chęć, aby razem zamieszkać. Jeśli którekolwiek z was ma jakieś wątpliwości, nie wywołujcie na drugiej osobie presji i nie poddawajcie się presji otoczenia. Nawet jeśli jesteście razem od 5 lat, nie oznacza to, że musicie razem zamieszkać.

 

Jak się dogadać? Jak przestać się kłócić? Jak ustalić jakieś wspólne zasady?

Oczywiście w większości sytuacji przed wspólnym zamieszkaniem wyobrażamy sobie, że będzie to spełnienie marzeń i myślimy o tym w samych superlatywach. Muszę was zmartwić, w praktyce wcale tak nie musi być. Związki są różne i każdy z nas jest inny. Dla każdego taki krok i taka zmiana będzie znaczyła coś innego.

Jeśli po zamieszkaniu razem zauważyliście, że więcej się kłócicie…

Jeśli zaczynacie dostrzegać pewne „wady” partnera, których wcześniej nie dostrzegaliście…

Jeśli macie inne poczucie estetyki i drażni was to, np. jak druga osoba dba/bądź nie dba o porządek….

Jeśli czujecie się poirytowani swoją obecnością….

….toooo nie martwcie się.  To zupełnie normalne. Podejmując decyzję o wspólnym zamieszkaniu musicie być świadomi tego, że, aby ułożyć sobie wspólne życie i założyć szczęśliwy, ciepły dom, musicie się DOTRZEĆ. Tak, właśnie 🙂 U każdej pary wygląda to inaczej, natomiast wszystkie osoby będące w związkach, w mniejszym lub większym stopniu muszą się dotrzeć.

Czym jest to docieranie? To przede wszystkim kompromisy i na pewno nie jednostronne. Obie partie w związku będą musiały coś poświęcić w mniejszym lub większym stopniu. Nie chodzi mi tutaj o jakieś wielkie poświęcenia, które uczyniłyby nas mniej szczęśliwymi, ale o zwykłe drobnostki, jak np. częstotliwość mycia naczyń, pranie, przygotowywanie posiłków, odstawianie rzeczy na miejsce badź nie itd.  Wiecie co mam na myśli?

Najważniejszą sprawą na etapie wzajemnego docierania się jest rozmowa. Czasami, gdy tej rozmowy brakuje, kumuluje się w nas złość, żal, irytacja… Musimy się komunikować, aby dać znać drugiej osobie, że to i to nam przeszkadza, to i to chcielibyśmy zmienić. Nie idźmy jednak też w drugą stronę. Niezależnie od tego czy kobieta wprowadza się do mieszkania mężczyzny, czy odwrotnie, czy może wynajmujecie zupełnie nowe mieszkanie – przyzwyczajenia i komfort obu stron są RÓWNIE WAŻNE. Nie możemy zmienić wszystkiego tak, aby jedna osoba była szczęśliwa. W końcu mieszkamy tam razem, zaczynamy budować naszą wspólną przyszłość i na dłuższą metę  będziemy musieli nauczyć się uszczęśliwiać siebie wzajemnie.

Na sam koniec powiem wam tylko, żebyście nie bali się podejmować poważnych kroków w związku. Bądźcie sobą, DUŻO ROZMAWIAJCIE, nie przyjmujcie postawy roszczeniowej, tj. nie bądźcie egoistami i starajcie się być wyrozumiali. Bo najważniejsze jest to, aby próbować i starać się o to na czym nam zależy. W ten sposób na pewno niczego nie zepsujemy, a nasza druga połówka doceni nasze działania.

 

Pozdrawiam was serdecznie. Dajcie mi znać co wy myślicie o wspólnym mieszkaniu z partnerem. Jak to u was wyglada? Czy było/jest ciężko lub może nie mieliście żadnych problemów i kłótni po wspólnym zamieszkaniu? Piszcie w komentarzu 🙂 Buziaki i do następnego!

 

 

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *