Lifestyle,  Życie na Bałkanach

Mam imieniny|Ubieramy choinkę|Pokazuję wam, gdzie mieszkamy-01-03.12

Cześć kochani! Zacznę od tego, że taki rodzaj postu, który właśnie czytacie, jeszcze nigdy nie pojawił się na moim blogu. Jednak coś mnie natchnęło i oto jest. Mam nadzieję, że wam się spodoba. ❄️ ❄️ ❄️


1.12 Dzisiaj są moje imieniny.

Jest to też początek grudnia, długo wyczekiwany przeze mnie dzień, bo zgodnie z tym co ustaliliśmy wspólnie z Kostą, to właśnie dzisiaj zaczynamy nasz “okres przedświąteczny”.  Mimo wielkiej niecierpliwości, wytrzymaliśmy i nie dekorowaliśmy domu, nie słuchaliśmy świątecznej muzyki… Jedyne, co nam nie wyszło to wstrzymanie się od oglądania świątecznych filmów. Kilka fajnych produkcji miało premiery pod koniec listopada i po prostu nie wytrzymaliśmy. Obejrzeliśmy kilka z nich 🙈

Niby jesteśmy na diecie, ale właściwie są moje imieniny i na dodatek jest grudzień, ostatni miesiąc w roku, można poszaleć, więc-na śniadanie jemy naleśniki bananowe. 

Skład banalnie prosty: 

  • 2 banany
  • jajko
  • mozna dodać też łyżkę mąki jeśli ciasto jest zbyt lejące

Do tego przygotowujemy sos:

  • pół szklanki mrożonych truskawek
  • pół szklanki mrożonych malin
  • łyżka miodu

Jeśli macie świeże owoce, to jeszcze lepiej, ale w tym okresie raczej wątpię, że ktoś ma świeże maliny, czy truskawki 🙈

Wszystko blendujemy, a następnie podgrzewamy chwilkę aż osiągnie fajną konsystencję i będzie ciepłe. Nie gotujemy!

W końcu nastał ten moment! Ubieramy choinkę. 

“Daj spokój, to za wcześnie!”

“W dupach im się poprzewracało…”

“Kto ubiera choinkę na początku grudnia…, zamiast poczekać na wigilię”

Wiem doskonale, że choinkę powinno ubierać się w wigilię i tak też robiłam przez większość swojego życia, ale kurcze no… Po prostu kocham nastrój świąteczny w domu i skoro mam wybór, cieszyć się nim kilka dni, czy cały miesiąc, wybieram cały miesiąc.

Żyjmy więc i dajmy żyć innym. Niech każdy decyduje za siebie 🙂 Ja nikomu z butami do “domu” (czyt. życia 😂) nie wchodzę.

W sumie światełka zostawiamy nawet do lutego 🙈😂

Wracając do choinki. W tym roku postawiliśmy na srebrno-złote ozdoby.


02.12 Już od kilku dni męczy mnie gorączka.

Nic właściwie większego mi nie dolega. Trochę kaszlę, trochę pobali mnie gardło od czasu do czasu i tyle. Jednak regularnie, co wieczór wraca ona: temperatura 🤒 Totalnie odbiera mi siły i chęci na cokolwiek, więc mega mnie to denerwuje. Wczoraj również po ubraniu choinki, wieczorem znowu miałam gorączkę, więc nie skończyliśmy dekorowania domu.

Już chyba kiedyś o tym wspominałam, ale jestem z tych osób, które w czasie choroby (mam tutaj na myśli przeziębienie, gorączkę, katar) stara się być aktywna i przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu. Oczywiście nic na siłę i wszystko w miarę możliwości.

Dlatego też wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę w góry i krótki spacer. Mimo że i tak każdego dnia od dwóch lat chodzimy na kawę, bawimy się z Luną na zewnątrz, to czuję, że potrzebuję dodatkowego czasu na świeżym powietrzu.

Co do kawy, to wiem, że w Polsce nie jest to aż tak popularne i mnóstwo osób pije kawę w domu. W Macedonii jest to coś takiego, jak pójście do WC. Ludzie wychodzą tutaj cały czas na miasto-na kawę, herbatę, sok, cokolwiek. W każdym razie-kawiarnie są stale pełne ludzi 😊

Na początku wydawało mi się to dziwne (jak ze wszystkim, co nowe), ale teraz jest to nasza współna codzienna rutyna. Mam na myśli siebie i Kostę 😛

Rano idziemy na kawę, a wieczorem na herbatę, sok itp. To szansa na spotkanie się ze znajomymi, wyjście na świeże powietrze i przebywanie w towarzystwie, co jest bardzo ważne.

Dodam, że ceny kawy w Macedonii są bardzo niskie. Przykład:

  • Espresso-2zł
  • Macchiato-2,50zł
  • Nescafe-3,20zł

W Polsce ceny te są wielokrotnie wyższe, niestety 😧 Może dlatego ludzie siedzą w domach, bo nie mają pieniędzy, żeby dwa razy dziennie płacić 16zł za szklankę herbaty 🤭🤔

Pozostałą częsć niedzieli spędziłam w łóżku, z gorącą czekoladą, nadrabiając zaległe odcinki VOP.


03.12 Kolejny dzień “dekorowania” domu.

Dzisiaj miałam w planach przygotowania stroika na stół. Chętnie załączyłabym wam zdjęcie, ale z planów wyszło wielkie nic… Okazało się, że brakuje mi kilku rzeczy, jak na przykład pistoletu elektrycznego. Mieliśmy jeden, ale po włączeniu go, dosłownie eksplodował w rękach Kosty 🤣 Wybraliśmy się więc do sklepu, ale okazało się, że zapomnieliśmy pieniędzy. Stwierdziliśmy, że wrócimy później, ale w domu zastały nas inne obowiązki, jak ekipa remontowa, która wpadła na kilka godzin wykonać jeszcze kilka poprawek i tak to się stało, że sklep nam już zamknęli.

Zabrałam się więc za sprzątanie, gotowanie, prasowanie i tak zleciała mi większość popołudnia.

W przerwie od sprzątania, zdążyłam zrobić sobie kilka zdjęć z Luną.

Aa, w drodze na poranną kawę przypomniałam sobie, że nigdy właściwie nie pokazywałam wam miejscowości w której mieszkamy w Macedonii. To znaczy mogliście zobaczyć ją w tle na moich zdjęciach, ale nie konkretnie, samo Valandowo. Udało mi się zrobić kilka zdjęć 😀

 

 

I cóż, pierwsze trzy dni grudnia za nami.  Moje życzenie na resztę tego miesiąca, to dużo zdrowia dla mnie i moich bliskich 🤗  Wam również życzę zdrówka i dużo pozytwnej energii! Miłego dnia/wieczoru kochani! ❄️ ⭐️

 

 

 

Jeśli jeszcze nie słuchaliście mojej zimowej playlisty, kliknijcie TUTAJ i automatycznie przekieruje was do playlisty na YT.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *